Na zdjęciu widzimy Marcina Hojdę (1935 r.), syna Anny i Pankracego Hojdów. Marcin Hojda pochodził z Walowej Góry, z okolic obecnego kamieniołomu. Jego żona, Aniela Hojda z domu Wiktor, mieszkała po drugiej stronie góry, przy „starej drodze” na Pasierbiec.
Zanim Marcin Hojda kupił dom w Łososinie Górnej, prowadził już sklep na Koszarach. Po przeprowadzce przeniósł działalność do nowej lokalizacji. Można było w nim kupić artykuły spożywcze i różne inne produkty codziennego użytku. Taki dawny sklep „od wszystkiego”.
W czasie wojny Marcin Hojda ruszył na front, a sklep prowadziła jego żona Aniela, wychowując jednocześnie kilkoro dzieci. Po wojnie wrócił i nadal prowadził działalność, ale przyszły czasy, które dla prywatnych sklepikarzy stały się bardzo trudne. Władze komunistyczne PRL nałożyły na niego tzw. domiar, czyli dodatkowy, bardzo wysoki podatek. A w praktyce takie „domiary” często doprowadzały prywatnych przedsiębiorców do bankructwa. Tak było również w tym przypadku.
Do dziś w rodzinie zachowały się pamiątki po sklepie: szyld, kasa firmy Ford oraz sklepowe regały. Ale o tym już niebawem…

